Z perspektywy podłogi


Siedzę na podłodze z Adasiem. Obok nas rozrzucone kawałki drewna - pieńki z serii Dzikie Dzieci. Patrzę na nie i czuję, że pojawia się we mnie ciekawość. Są proste, nie narzucają żadnego tematu do zabawy. Dzięki temu zaczynam skupiać się na moim dziecku i obserwować co robi. W co je dziś zamieni? Przy czym są jego myśli? Adaś buduje ognisko, zbiera na nie drewno, obok chatkę i ławkę dla kogoś, kto tam mieszka. Zaczyna zwoływać ludziki na ognisko i nawet ja dostaję zaproszenie. Co prawda odpowiadam za pilnowanie kiełbasek żeby się nie spaliły, ale dobre i to:) Biorę jeden z klocków, czuje pod palcami jego nierówności, ciężar. Moje myśli płyną do lasu i drzewa, którego był częścią. Każdy słój przypomina mi o czasie, trwaniu, ciągłości. Przyjemne, delikatne odczucie. Tymczasem ognisko zamieniło się w wulkan, wszędzie lawa i kamienie. Musimy uciekać żeby przeżyć. Chowamy się w chatce i czekamy na deszcz. Adaś mówi, że to ostudzi wulkan…


Swoboda, przestrzeń dla wyobraźni. Nasz wspólny czas, który dzięki takim zabawkom jest też dla mnie ciekawy. Kto powiedział, że zabawki mają być tylko dla dzieci?

Ostatnie posty